3
grudnia
Pythonalia 2009 uschły, nie już ich, przestały istnieć, odeszły do festiwalowego nieba, są sztywne, strzeliły w kalendarz, są ex-festiwalem, przeszły do historii… Po 6 miesiącach ciężkiej pracy, a zwłaszcza tych ostatnich 6 tygodniach ostrej harówy, kiedy trzeba było podjąć konkretne działania i ostatnim szalonym tygodniu, kiedy wszystko się działo i wbrew wszystkim przeciwnościom Lubelski Cyrk wzniósł się na wyżyny dostarczając ciągłych dawek adrenaliny wszystkim zaangażowanym podmiotom - Pythonalia, festiwal w hołdzie Monty Pythonowi, dobiegły (w sumie doleciały) końca. Podsumowań dzień po dniu na razie nie przewidujemy, bo kto sam tego nie doświadczył, nie poczuł klimatu pythonowskiego Pythonów w Lublinie w okresie 19-26 listopada ten nie wyciągnie nic z subiektywnej relacji organizatorów.
Dzięki raz jeszcze wszystkim wykonawcom, współorganizatorom, instytucjom, mediom, sponsorom, hapenerom, technicznym, obsłudze, itd. Zwłaszcza tym, którzy przyszli pomóc w potrzebie, kiedy wszystko się waliło. Przepraszamy za niezręczności i niepotrzebne emocje po drodze, po części usprawiedliwiał je duch Pythonów, a po części brak naszego doświadczenia, które nabieraliśmy wraz z organizowaniem tego nadwyrężającego siły projektu.
Czy stanie się lubelską tradycją świętowanie rocznicy Monty Pythona? Nie mówimy nie, w końcu to nawet w w stylu Pythonów obchodzić nieokrągłą rocznicę huczniej niż jubileusz.
Dziękujemy przede wszystkim uczestnikom obchodów, bo bez was nic by z tego nie było - pamiętajcie, że nie ma nic złego by się czasem powygłupiać, ale zawsze patrzcie na jaśniejszą stronę życia!
Organizatorzy
Komentarze
Odpowiedz
